Menu

Blog II

Opis zdarzeń

DYSKUSJA

jacekbochenski


 

Sobotni ranek po burzliwej nocy w Polsce. PIS, jak ma w zwyczaju, nocą rozprawił się krótko w Senacie z Sądem Najwyższym. W miastach i miasteczkach całego kraju zaprotestowały przeciw temu nagle tłumy młodych Polaków.

 

- Konstytucja! Demokracja! Wolne sądy!  - wołali.

 

Przedtem z właściwą młodości nonszalancją okazywali raczej, że  patrzą  na  świat w inny sposób niż starzy i nie obchodzą ich sprawy publiczne.   

 

W sobotę rano Polka w średnim wieku, w naszyjniku ze sztucznych pereł na dekolcie, siedzi przed komputerem w solarium, gdzie pracuje, i czeka na Polki, które przyjdą szybko się opalić nie bacząc na przestrogi onkologów. Na razie nie przyszły. Jest tylko starszy Polak z reklamówką, zwolennik PIS-u. On nie będzie się opalał. Stoi w otwartych drzwiach i chwali Jarosława Kaczyńskiego. Trwa dyskusja polityczna Polaków.

 

- Jak dostaniecie w dupę, to się wam odechce - krzyczy Polka z głębi solarium do Polaka w drzwiach. - Teraz dopiero dostaniecie w dupę.   

 

Słuszne słowa, myślę, bo po rozprawieniu się z sądami kij na dupę Polaków jest prawie gotów. Coś mu tam jeszcze brakuje, ale w zasadzie jest do dyspozycji i można mniej się niepokoić o brak marchewki, gdyby na przykład Unia nie dała dość pieniędzy.

 

- A z jakiej racji Unia do nas się przypieprza - mówi starszy Polak.-  Bo Unii nie podoba się nasz rząd? Ten rząd jest dobry. Robi coś dla ludzi. A Niemcom się nie podoba, bo chcą nam zabrać kasę.           

 

- Nie może wszystko w państwie zależeć od jednego człowieka, który ma pierdolca w głowie. To jest psychol - oburza się  Polka.

 

- Nie! Mądry jest.

 

- Ma pierdolca. Jeszcze pan poczuje , jak wam da w dupę. Przecież każdy widzi, że to psychol.

 

- Nie, nie! Światowy polityk. Właśnie bardzo mądry. O, taki - Polak przystawia palec wskazujący do prawej skroni i wykonuje ruch, jakby w niej świdrował.

 

- Chory człowiek - powtarza Polka.

 

- A Wałęsa?

 

- Co Wałęsa?  

 

- Też chory.

 

- Ale Wałęsa na serce, a ten na mózg.

 

- A wie pani, moja żona pracowała w handlu - mówi nagle Polak.

 

- I co z tego?

 

- Stale na nogach, aż zachorowała na nogi. Teraz jeździ na wózku.

 

- Ale co to ma do rzeczy, że pana żona  jeździ na wózku? - woła zniecierpliwiona już wyraźnie Polka w średnim wieku. - Tysiące ludzi pracowały w handlu i nie jeżdżą na wózkach. 

 

Polak zerka na swoją reklamówkę. Ma w niej prawdopodobnie drobne zakupy sobotnie, które zrobił rano i zaniesie do żony.

 

Odchodzę.

 

Pod wieczór młodzi Polacy nadal manifestują.

 

Mówię ja do przyjaciółki:

 

- Manifestują, żeby nie było kija, a niby kij został już w nocy pośpiesznie dokończony. Niby wygrał wyścig z marchewką. Tymczasem okazuje się, że jednak nie chodzi o marchewkę, tylko  wolność.

 

Na to ona:

 

- W Polsce kije się gną.

 

To prawda. W Polsce, która nie przestała być Polską, kije się gną.                                     

© Blog II
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci